czwartek, 31 stycznia 2013
Rozdział 8.
Kain patrzył jak zaklęty na dość... niecodzienny odział, składający się głównie z kobiet w średnim wieku. Jedna była inna od drugiej, człowiek nie dopatrzyłby się nawet maleńkiego podobieństwa. Najbardziej w oczy rzucała się podstarzała kobieta, o tęczowych, stojących pionowo włosach. Jej oryginalnego wizerunku dopełniała rażąco zielona sukienka i czerwone pantofle. Wygląd kobiety można było określić co najmniej mianem interesującego. Z resztą wchodzące za nią osoby nie pozostawały jej dłużne. Chłopak wypatrzył w tłumie jakiegoś faceta o skrzydłach wykonanych z patyków i kilku kolorowych szmat a także młodą hipiskę. Gdyby się przyjrzeć można byłoby wypatrzeć jeszcze jakiegoś dziadka w zbroi i starszą kobietę z ogromnym, czerwonym jak burak nosem.
- Przepraszam, ale bal przebierańców to odbywa się kilka sal dalej...
Wydukał nieziemsko zdziwiony Kain. Jednak nikt nie zrucił uwagi na jego słowa. Ludzie zdawali się być zbyt zajęcie wzajemną konwersacją.
- To jakiś żart? Co to za banda rodem z cyrku?
Oliver nie wydawał się być choćby lekko zdziwiony całym zajściem. Po prostu z niepojętym spokojem stał i patrzył na hałaśliwy orszak.
- To nie jest żart. Kain, ci ludzie to jedni z naszych najlepszych nauczycieli. Od dnia dzisiejszego zajmować się będą twoją edukacją.
Paw powiedział to, czego Kain obawiał się najbardziej.
- Że co?!
- Nie słyszałeś? Od dziś pobierasz prywatne lekcje etykiety.
Kainowi opadły ręce i rozżalony usiadł na gwałcono-gadającej kanapie.
- Ja nie chcę! O mój Boże! Przecież umiem czytać, pisać, dodawać i tę całą resztę treli moreli! Na co mi tacy nauczyciele?!
- Cóż, twoje zachowanie zostawia wiele do życzenia...
To mówiąc Oliver wziął jedno z krzeseł, stanął na nim i donośnie zawołał:
- Witajcie szanowni uczeni! Tu- wskazał palcem na Kaina- jest wasz nowy uczeń. Brakuje mu ogłady i ogólniej orientacji w etykiecie. Mam nadzieję, że się nim zajmiecie.
Tłum ucichł i ponad dwudziestka par oczu spojrzała w stronę przerażonego chłopaka. Zapowiadał się naprawdę długi dzień.
*
Przez następne cztery godziny Kain był rozchwytywany i nauczany pod okiem wybitnych uczonych. Chłopak był naprawdę wykończony, z resztą czemu się dziwić? Na pierwszy ogień poszła lekcja tańca towarzyskiego z madame Laurent.
- Ależ kochany, trzymaj się rytmu! Nie nie! Ta noga idzie do przodu! Ogarnij się skarbie, trzęsiesz się jak galareta!
Mówiła pretensjonalnie ze swoistym akcentem. Przecież, to nie wina Kaina, że los obdarzył go dwoma lewymi nogami a słoń nadepnął na ucho! Oliver natomiast miał nie złą zabawę, patrząc na bezowocne starania ,,narzeczonego,,.
- Co się śmiejesz?! To nie jest takie łatwe!
- Dla ciebie nie.
- Co masz na...?
Kain nie zdążył zadać pytania. W kilka chwil znalazł się w mocnym uścisku Olivera, który kołysał ich delikatnie w rytm muzyki.
- Mam na myśli to, że nie umiesz tańczyć skarbie. Ciągle depczesz mi po nogach.
Kain poczerwieniał na twarzy z zawstydzenia i trochę ze złości.
- Kogo nazywasz skarbem, co? Poz tym, to ty prowadzisz jak pijany!
Jednak żadne taneczne tortury nie umywają się do lekcji etykiety panny Tamm. Sroga kobieta, ubrana w szare ciuchy z równie szarymi włosami, uwiązanymi w kok. Kain chyba domyślał się, dlaczego panna pozostała panną. Kobieta ta była bowiem obdarzona cierpkim, niecierpliwym i niewyrozumiałym charakterem.
- Jak przekażesz minister skarbu, że jej nowa kreacja jest paskudna?
- Przepraszam szanowna pani. Ale pańska suknia jest dziś wyjątkowo...nie na miejscu?
Kain został strzelony w głowę szarą, masywną torebką.
- Pacan! Jeśli ona nie zapyta, to nic nie mów! Słyszałeś żebym powiedziała: Jak zareagujesz, kiedy minister skarbu zapyta o swoją nową kreację, która okazuje się wyjątkowo paskudna? Nie. No właśnie. Więc siedź kamieniem na tyłku i się nie odzywaj!
Spłoszony chłopak siedział skulony na swoim krześle. Co raz wysyła nieme prośby o pomoc w stronę Olivera. Ten natomiast z wrodzoną pawią opieszałością uśmiechał się złośliwie.
- To teraz: Galcieski dyplomata prowadzi z tobą rozmowę o stanie królestwa. Co mu powiesz?
- Proszę szanownego pana, nie chcę być nie uprzejmy, ale nie interesują mnie sprawy królewskie. Jam zwykły chłopak ze wsi.
Kolejny guz na głowie. Na szczęście następne lekcje dietetyki i geografii nie były takie koszmarne. Jednak mimo wszystko Kain był wykończony do reszty. Gdy w końcu położył się na kanapie dochodziła dwudziesta druga.
- Błagam ja już nie chcę...
Mówił ledwo żywy.
- Nie martw się, na dzisiaj to koniec. Ale od jutra zaczynamy na poważnie.
Chłopak na chwiejących się nogach poszedł do garderoby, przebrał się w za dużą piżamę i trzymając pod pachą poduszkę i koc położył na powrót położył się na kanapie.
- Na pewno chcesz tu spać?
Zapytał jeszcze raz Oliver.
- Tak. Mi tu będzie bardzo wygodnie, więc nie zawracaj sobie głowy moją skromną osobą i zamknij się w swoim pokoju!
- Będziesz żałował.
Po tych słowach zamkną drzwi od sypialni na klucz. Kain odetchną z ulgą i zamkną oczy.
Obudził się około dwudziestej czwartej. Całą kanapą trzasły dziwne drgawki. Po chwili Kain zorientował się że zapada się w miękkich poduszkach. Przestraszony zaczął się wygrzebywać z miękkiego więzienia.
- Och... dla czego uciekasz? Zostań ze mną...
Dał się słyszeć gruby, dziwny głos. Przestraszony nie na żarty chłopak wygrzebywał się coraz gwałtowniej. W końcu uwolnił się i podbiegł do ściany.
- Gdzie jesteś? Nie uciekaj. Będzie ci dobrze w miękkich poduchach...
Kain nie zamierzał ulegać namowom kanapy. Był zdezorientowany. Niby jakim prawem kanapa mówi?! I w ogóle rusza?! Kanapa zaczęła podskakiwać obracając się w kierunku chłopaka. Ten rzucił się w kierunku najbliższych drzwi. Drzwi do pokoju Olivera.
- Oliver otwieraj!
Walił pięścią w solidne drzwi. To jednak nic nie dawało.
- Otwieraj!
- Co? Czyżby jednak kanapa zaczęła się ruszać?
Usłyszał ironiczny głos Pawia.
- Nie dość, że się rusza, to jeszcze dziwnie sapie! Otwieraj! Ja tu się boje, że przedwcześnie stracę dziewictwo!
Oliver nic nie odpowiedział. Natomiast kanapa była coraz bliżej. Do uszu chłopaka doszedł szczęk przekręcania klucza.Wystrzelił do pokoju jednocześnie wpadając na Olivera. Oboje upadli na podłogę. Kain bezceremonialne wtulił się w ciepłą pierś ,,narzeczonego,,.
- Dziękuję, ci dobry człecze! Gdyby nie ty najprawdopodobniej byłbym skończony!
Po chwili jednak usiadł i wymierzył Pawiowi cios w policzek.
- Ej! Tak się odwdzięczasz?
- To za to, że mnie od razu nie wpuściłeś! Chamie jeden!
Chłopak podniósł się i podszedł do okna i odwiązał sznurek trzymający firankę. Przeszedł do łóżka i przywiązał jeden koniec do ramy od strony głowy a drugi od strony nóg.
- Moja połowa- wskazał na prawą stronę- Twoja połowa- wskazał na lewą.- Nie przekraczać sznurka, rozumiesz?
Powiedział po czym położył się na swojej połowie. Nawet nie patrząc na zdziwioną minę Pawia zasnął kamiennym snem. Oliver zaskoczony, mimo to uśmiechnął się i podszedł do Kaina.
- Mówiłem, że będziesz błagał, żebym cię wpuścił.
To mówiąc złożył delikatny pocałunek na policzku i z uśmiechem na twarzy zajął swoją połowę łóżka.
-----------------------------------------------
Przepraszam za długą przerwę we wstawianiu notek. Ale teraz obiecuję, że notki będą wstawiane systematycznie. W każdy wtorek i piątek wieczorem. Jeśli notka miałaby zostać przełożona albo nie pojawi się w cale, będę uprzedzała. Zachęcam do komentowania. To na prawdę bardzo motywuje. Ostatnie cztery komentarze przy jednej notce sprawiły, że moje serducho zrobiło salto o 360 stopni i zatańczyło sambę. Lepiej się pisze, kiedy człowiek wie, że ktoś to czyta :) No to następna notka pojawi się jutro :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Takiej zwariowanej kanapy w życiu jeszcze nie widziałam. Niezły pomysł. :-) Biedny Kain musi się uczyć etykiety. Nie zazdroszczę. Ciekawi mnie czy królowa zacznie się zachowywać jak matka i przyzna się , że jest mamą Kaina. Ona jest koszmarna pod tym względem. I co z postacią jego ojca? Pojawi się? Olivier jest ciekawą postacią i z Kinem stanowią nawet ładną parę.
OdpowiedzUsuńPowodzenia w dalszym pisaniu. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Życzę powodzenia i weny ;-)
Kanapa the best:)Super pomysł i Oliver dostał to czego chciał Kain jednak błagał żeby go wpuścić. Lekcje etykiety no to tu mają biedaka ale na pewno sobie poradzi to sprytny chłopak:)Moja poprzedniczka zadała bardzo dobre pytania napisz o tym coś więcej to ciekawa historia. Dużo dużo weny i zapraszam do mnie:)
OdpowiedzUsuńNie zapomnij o nas
OdpowiedzUsuń